4.6 C
Warszawa
wtorek, 31 marca, 2020
More

    Do obejrzenia na DVD – nowości poleca Maciej Proliński.

    Więcej Wiadomości

    „Historia świata” – Studio BBC – Best Film – 2 DVD

    Czyli świat w dość namacalnej, filmowej pigułce.

    Brytyjski dziennikarz i komentator polityczny Andrew Marr podjął się karkołomnego  zadania – zabrania nas w niezwykłą, przekrojową podróż przez 70 000 lat ludzkości,  pokazując historie ludzi i ich kultur, sukcesy i porażki, podboje, postęp cywilizacyjny na przestrzeni wieków. W tej imponującej serii (blisko 8 godzin materiału filmowego – formalnie to jest coś, co się zwie fabularyzowany dokument) przenosimy się w czasie i miejscu – od pierwszych osadników w Mezopotamii, przez budowniczych Egiptu i Babilonu, przez czasy rewolucji francuskiej i przemysłowej, aż do świata rewolucji cyfrowej XXI w. Realistyczne rekonstrukcje w połączeniu ze znakomitymi zdjęciami i efektami specjalnymi, muzyką, pozwalają na odtworzenie świata wielkich podbojów, kampanii wojskowych, naturalnych kataklizmów, czy najważniejszych, przełomowych odkryć w historii ludzkości. „Sfilmować świata historię” to jest zadanie niewykonalne… Ale można zacząć czytać ten świat. Po raz kolejny czytać… I próbować dać się uwieźć jego tajemnicom. Jako uzupełnienie ulubionych lektur – od filozofii, historii polityki, czy sztuki, również wielu biografii (uzupełnienie bardzo demokratyczne, nie Europo-centryczne, bo wędrujemy tu przez wieki i wszystkie kontynenty) –  rzecz sprawdzi się na pewno w wielu domowych kinotekach.

    Polaków zaskoczy pewno fakt, że o Polsce nie ma tu ani jednego słowa. Ale być może „podbuduje” inny namacalny fakt, że w historii świata jest wiele narodów, które myślę, że mają za co przepraszać…

    „Drogówka” – Agora – DVD

    Czyli obejrzyj tych, którzy sami już sobie pomóc nie mogą, a myślą że mają władzę…  Nie będzie miło, ale warto.

    To już piąty pełnometrażowy film fabularny Wojtka Smarzowskiego (twórcy m.in. obsypanych nagrodami: „Róży” i „Domu złego”). A w obsadzie m.in.: Julia Kijowska, Bartłomiej Topa, Arkadiusz Jakubik, Marian Dziędziel, Jacek Braciak, Eryk Lubos, Marcin Dorociński, Maciej Stuhr  i Andrzej Grabowski.

    „Tym, którzy mają prawo jazdy, tym, którzy jeszcze go nie mają, oraz tym, którym drogówka już zdążyła je zabrać. Pasażerom z przedniego i tylnego siedzenia. Trzeźwym i pijanym. Przechodniom i rowerzystom. Tym, którzy brali, biorą, i tym, co nie biorą. Dają, dawali i tym, co nie dają. Wam wszystkim chciałbym zadedykować ten film” – mówi reżyser.

    „Drogówka” z początkiem tego roku miała najlepszy wynik frekwencyjny spośród premier. Dwa tygodnie od premiery  kinowej zobaczyło ją blisko pół miliona widzów. Czym ta opowieść ich uwiodła? Myślę, że jest to bardzo precyzyjnie rozpisana, w gruncie rzeczy bardzo metaforyczna, uniwersalna, bo niespecjalnie przecież tak tylko „made in Poland”, opowieść o patologicznym świecie absolutnie bez wyjścia. Świecie, którego wszyscy bohaterowie już dawno zapomnieli gdzieś o połowie przykazań, a o istnieniu drugiej połowy z nich pewno w ogóle nie mają jakiejkolwiek wiedzy… Ów konglomerat małości,  pokraczności, chamstwa, niesprawiedliwości, kolesiostwa, „bunga bunga”, alkoholi z domieszką morderstw, nie wiem już, czy bardziej śmieszy, czy starszy…

    Główny bohater, sierżant Król, broniąc się przed niesłusznymi oskarżeniami o zamordowanie swego posterunkowego kolegi, na własną rękę rozpoczyna śledztwo, które odsłania mroczny obraz mafijnych powiązań policjantów, polityków, prokuratorów i ludzi biznesu. „Naprawianie świata zacznij od siebie” – słyszy w pewnym momencie od swego przełożonego. Więc tę naprawę zaczyna. Czym się ona skończy? – odpowiedz sobie widzu sam. Ostatnia scena, tak przecież charakterystyczna dla wszystkich filmów Smarzowskiego, gdy to kamera oddala się od zdarzeń i panoramuje wszystko z góry, nadaje i temu filmowi ów inny wymiar… Jeden z największych mistrzów współczesnego, międzyświatowego kina – Andriej Tarkowski z takiej właśnie perspektywy finalnie portretował większość swych bohaterów. Powie ktoś: no tak, ale gdzie anty-bohaterom Smarzowskiego do Kalvina, czy Rublowa? A kto powiedział, że i na ich „życiowe gesty wolności i władzy” też ktoś nie spogląda…

    - REKLAMA -

    Najnowsze wydanie

    - Reklama -