4.6 C
Warszawa
wtorek, 31 marca, 2020
More

    Historia do zapamiętania

    Więcej Wiadomości

    Pierwsza biografia najpiękniejszej i najbardziej zapomnianej polskiej aktorki – Teresy Tuszyńskiej już w księgarniach.    

     „Tetetka. Wspomnienia o Teresie Tuszyńskiej” – Mirosław Janusz Nowik –Prószyński i S-ka.    

    Są zjawiska w polskiej kulturze, których twórczość pozostaje niespełnioną zapowiedzią. Tak właśnie jest z Teresą Tuszyńską. Trudno nie dodać za wydawnictwem, że to jedna z najpiękniejszych polskich aktorek i najbardziej zapomnianych. Nie zabiegała o popularność. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że nigdy jej nie pragnęła. A od dziecka nigdy nie miała problemów z wyrażaniem swojego własnego zdania. Z czasem, coraz bardziej świadomie usuwała się na ubocze. Po latach, konfrontacja z jej filmowymi rolami wypada wciąż bardzo korzystnie. W jej całym, a nie jakoś specjalnie imponującym dorobku, jest „diament” – kreacja Margueritte w filmie „Do widzenia, do jutra” w reż. Janusza Morgensterna, gdzie zagrała u boku Zbyszka Cybulskiego. Dzieło, opowiadające o romansie  córki francuskiego konsula i studenta-artysty w scenerii teatrzyków studenckich Gdańska przełomu 1956 roku i po prostu miłości tak wielkiej, że „próbowała się tylko zdarzyć”,  zagwarantowało jej trwałe miejsce w historii polskiej kinematografii.  Na początku lat 70. niespodziewanie zniknęła z filmu. Zmarła w 1997 roku, w wieku 55 lat, chyba bardzo samotna i zapomniana. Kim była ta piękna kobieta, która nikomu nie pozwoliła poznać się naprawdę? – próbuje odpowiedzieć Mirosław Janusz Nowik (ur. 1960) – humanista, podróżnik, pasjonat polskiego filmu i muzyki lat 50. i 60. Autor dotarł do osób z jej najbliższego otoczenia – brata, dwu mężów, kolegów z planu. Tuszyńską wspominają też m.in.: Grażyna Hase, Wowo Bielicki i Kazimierz Kutz. Wydawnictw idealnych podobno nie ma. Pozostaje akceptować i ten fakt. Ale warto podkreślić, że to publikacja prawdziwie pionierska. Jak wyznaje autor, ma na celu przywrócenie zbiorowej pamięci tego właśnie nazwiska. Prawdziwy „krok w chmurach”, zważywszy na to wciąż tajemnicze i jako się rzekło powszechnie dość mocno zapomniane piękne zjawisko pt.: „Tuszyńska”. Książka wielu tajemnic nie rozwiewa, do niektórych ew. rozmówców nie dociera (z przeróżnych przyczyn – autor nie zdążył np. „na czas” do Janusza Morgensterna, a trzeci mąż Tuszyńskiej znany jest jedynie z dwu imion i nazwiska, nawet nie wiadomo, czy żyje?), wielu spraw nie udaje się – i autorowi i jego rozmówcom – wytłumaczyć. Może to i dobrze… „Miała poczucie absurdu. Wiedziała, że jest w jakimś sensie wypatroszona. Dlatego wszystko robiła dla hecy” – mówi Kazimierz Kutz, który w książce tej mówi i inne mądre zdania. Z lektury znać, że był jednym z prawdziwych powierników jej „podróży przez życie”. Obok rodziców, rodziny, Cybulskiego, czy Adama Pawlikowskiego. Podróży więc coraz bardziej naznaczonej śmiercią bliskich… Nie będę ukrywał, że podczas tej lektury, „im dalej w czas”, robiło mi się coraz bardziej smutno i chmurno…I to wcale nie dlatego, że „z każdej małej rzeczy robię duża rzecz”…   

    Maciej Proliński.  

    - REKLAMA -

    Najnowsze wydanie

    - Reklama -