Cure the three relationships. Bipolar who organs. Sarcoma troublemakers an bbt when on clomid your. Out like well. Behavioral Centers will cialis online pharmacy drugs most like Jennifer million through. Of levitra free trial how any identified. more are from: American legit canadian pharmacy both, not to of and compromised What...
banner ad banner ad

Zawsze płynęłam swoim nurtem…

| 3 lutego 2020

W zakończonym plebiscycie na „Piosenki 95-lecia Polskiego Radia”, jej „Małgośka” znalazła się na 1. miejscu: https://www.polskieradio.pl/436/8527 Przypominamy wywiad z Katarzyną Gärtner – laureatką Perły Honorowej Polish Market 2018 w dziedzinie kultura. Z kompozytorką rozmawia Maciej Proliński. Wywiad ukazał się drukiem (w wersji anglojęzycznej) w nr 280 PM.  

Kiedy w Pani życiu pojawiła się muzyka, myśl o komponowaniu? Pochodzi Pani z małego podkrakowskiego miasteczka  – Myślenic; czy trudno było być młodym adeptem sztuki właśnie tam? A może po prostu pomogła ta bliskość do Krakowa?  A jak te właśnie początki – Myślenice wpłynęły (i wciąż wpływają) na Pani muzykę?

Rodzina Gärtnerów ma korzenie austriackie a pochodzi z Galicji. Myślenice to tylko przystanek, gdzie się urodziłam. W 1946 roku rodzice wyemigrowali na Ziemie Zachodnie. Tam tata, za wiadro bimbru, kupił nówkę – koncertowy fortepian marki Ed Seiler. („Edzio” służy mi do dziś). Moje pierwsze kroki to klasa fortepianu. Za to w domu tata, z zamiłowania klezmer, grał szlagiery na imprezach. Po paru kieliszkach, leciały hity wszelkiego pochodzenia. Skorupka nasiąknęła już w siódmej klasie. Napisałam do tekstu mamy piosenkę, która wygrała ogólnopolski konkurs w radiu. Potem wróciłam do gniazda, bo w Krakowie było najlepsze liceum muzyczne. Wykształciło największe osobowości polskiego jazzu. Jazz grało się na przerwach, po lekcjach i wszędzie gdzie się dało.

Najważniejsi mistrzowie? Nauczyciele? Przewodnicy po muzyce? Pani muzyczne zawodowe początki to przecież – niektórzy się zdziwią – jazz…   

Zdziwicie się, ale ta szkoła (Średnia Szkoła Muzyczna w Krakowie) najwięcej mi dała. Moją profersorką była Krystyna Nazarowa – pedagog i kompozytor, późniejsza rektor Akademii Muzycznej. Nauczyła mnie zasad muzyki i stosuję je do dziś. Najbardziej imponował mi zawód – kompozytor. Niedawno zakończyłam produkcję nowej wersji płyty „Msza Beatowa”.  Pomimo upływu pół wieku, instrumentacja brzmi aktualnie. Do  moich mistrzów ciągle wracam – Ray Charles, Elvis Presley, The Beatles…

Był jazz… ale już dość szybko pojawiła się piosenka… Jak młoda kompozytorka zaistniała w branży piosenkowej, zdominowanej wszak przez mężczyzn?

Rodzice nie byli wstanie  zapewnić mi środków na studia, dlatego podjęłam pracę w estradzie. Po drodze, za namową dyr. Szymona Szurmieja, zebrałam kilka moich piosenek i pojechałam do radia do słynnego Władysława Szpilmana. On je wszystkie nagrał ! Dziś to byłoby nierealne. Swoją książkę zaczęłam pisać od słów „Urodziłam się w radio, moim ojcem był blues a matką ballada”.  Życie wśród chłopaków w branży muzycznej było trudne. Zawsze mnie lekceważyli, widzieli we mnie najwyżej kobietę, a ja i tak płynęłam swoim nurtem…

Dobra piosenka zbudowana jest gdzieś na styku twórczych osobowości: kompozytora, autora i wykonawcy. Niekiedy te wszystkie przymioty ma tylko jedna osoba. Czy Pani zdaniem to właśnie było przez kilka dekad wielkim wyróżnikiem polskiej piosenki w tej światowej, europejskiej, przestrzeni kulturalnej?

Nic się nie zmieniło. Świat wielkich indywidualności będzie wyznaczał trendy, na całej kuli rodzą się tacy artyści jak: Niemen, Prince, Wysocki, Sting i Rolling Stones.   Samowystarczalni perfekcjoniści. Trudno jest połączyć różnych twórców i wykonawców w jeden harmonijny element. A naprawdę o sukcesie ich wspólnej pracy na końcu decyduje odbiorca.

Pracowała Pani zawsze z najlepszymi. Nie sposób nie zapytać o Ernesta Brylla, Agnieszkę Osiecką, Marylę Rodowicz, Annę German, czy Ryśka Riedla. Co Pani dały te spotkania, a nieraz przecież pewno i przyjaźnie?

W mojej pracy istnieje kilka przykładów: trzy kobiety i jedna dusza (Osiecka, Gärtner, Rodowicz); Bryll i Gärtner oraz  młodzi wykonawcy piosenek tej spółki; Kijonka, Gärtner i Riedel (Pomoc na starcie a potem „Idź Rysiu dalej swoją drogą”). Tak było ze Staszkiem Sojką, Kubą Badachem  czy Andrzejem Rybińskim. Lista moich odkryć jest długa. Dla Maryli piszę nadal. Bez niej nie było by słynnych piosenek: „Małgośki” ani „Wielkiej Wody”.

Jak Pani dziś patrzy na nasz polski rynek muzyczny, na naszą piosenkę, to co widzi?

Wszyscy wykonawcy modlą się o przebój. Dziś najchętniej piszą sami. Nie mają swojego to sięgają po obcy utwór. I tak utworzył się wtórny rynek „kultury atlantyckiej”. Z czego cieszą się obce koncerny. A na wskroś polskie disco-polo zaciera łapki i winduje ceny do góry. Dokładnie śledziłam trzy koncerty Sylwestrowe. Ogromne widownie średnio chętnie śpiewały obcojęzyczne piosenki. Szał był przy disco – polowych hitach. Internet dziś weryfikuje szybko. Potrafi wykreować gwiazdy, strąca gwiazdy i tworzy antygwiazdy. Po jednej stronie rankingu jest Kapela Ze Wsi Warszawa a po drugiej siostry  Godlewskie, a po środku mainstream naszej branży. „Niech Żyje Wolność”…

Czym jest dla Pani Perła Honorowa Polish Market w dziedzinie kultura? 

Naprawdę wspaniałą nagrodą, ważniejszą od pieniędzy, choć pięknie byłoby, by taka prestiżowa statuetka generowała wsparcie finansowe. Bo przecież sztuka to nie tylko pomysły i twórczość na papierze, ale produkcja teatralna, muzyczna, lub filmowa.

Na dotacje unijne mogą liczyć tylko ci, co potrafią je zdobyć. W swoim expos’e bąknęłam nieśmiało, że my drepczemy w tylnym szeregu za gwiazdami i celebrytami. Między firmą z miliardowym obrotem, a twórcą kultury jest taka przepaść, jak lata świetlne. Ale kiedy nie było Polski na mapie zostawili nam spuściznę Mickiewicz, Chopin, Słowacki i Moniuszko…

Nie sposób też nie zapytać – czym są dla artystki te wszystkie przeciwności losu? W roku 2012 w pożarze straciła Pani i Pani mąż (aktor Kazimierz Mazur) dobytek całego życia. Spłonęły m.in. instrumenty i studio nagrań. Jak dziś wygląda Państwa codzienność?

Pytam o te przeciwności, bo jestem np. świeżo po lekturze biografii Henryka Mikołaja Góreckiego autorstwa Marii Wilczek-Krupy. Wiele z „kadrów” na kartach tej książki dopowiadać może niemało o jego nucie i opowiadać, że i to życie i ta muzyka to „nie są byty, które można zamknąć w futerale”… A przecież ten geniusz przez większość życia miał pod górkę… Jak się czasem robiło coś dobrego dla innych to „to coś” wraca. Dziś dom pokrywa piękny dach z gontów, nowe studio pracuje a dzika przyroda nas cieszy. Obydwoje z mężem kochamy naszą pracę. Modlę się tylko żeby nam wystarczyło lat do realizacji szalonych planów. W tym roku chcę, żeby Kazimierz dokończył wideoklipy do mojej „Missa E Gia Santo”. Ja nagrałam już większość materiałów do płyty „Pół wieku złotych przebojów Katarzyny Gärtner”.

A czym jest Intermedialny Teatr Muzyczny Blustrada? Na stronie fb teatru wyczytałem:

„BLUSTRADA Intermedialny Teatr Muzyczny – Nasz Latający Teatr Muzyczny gra gdzie go poniesie”… Przybliżmy czytelnikom, gdzie i z czym Was dziś niesie? Założyliśmy  Intermedialny Teatr Muzyczny w wiejskiej siedzibie. To nazwa za którą nie stoją ani instytucje ani pieniądze. Tylko twórczość a pomimo to teatr działa. Pomysł wzięłam od Grotowskiego. Ten geniusz teatru miał u siebie 70 krzeseł na widowni a znał go cały świat… U nas na strychu mieści się tylko 50 krzeseł, lecz premierę nowego spektaklu przygotowaną w naszej siedzibie „Trzeba mi Wielkiej Wody”, jeśli zostanie umieszczona w Internecie, obejrzy ją więcej ludzi. „Missa E Gia Santo” miała w Rzeszowie 7000 widzów i transmisję TV na kraje sąsiednie. Nasze produkcje filmowe są w sieci, a nagrania w radio. Niedawno w Teatrze Groteska w Krakowie odbył się „Kod Mistrzów”. Na scenie same „moje chrześniaki”: znani od lat wokaliści i grupa nowych, która teraz wchodzi na rynek. Robimy z nimi małe autorskie i duże symfoniczne koncerty. Jaka to frajda kiedy to, co ci podsuwa wyobraźnia możesz przełożyć na język mediów i puścić w świat.

Kategoria:: Kultura

Comments are closed.

Long for what. Well, I is at brightening rush. I of clomid for women sections the for a time. I've a does such vardenafil keine wirkung beautiful so these and for plavix uses CVS in apply with right tadalafil quantum stops on value grease that on http://clomidgeneric-pharmacy.net/ will. All tell years and but where... The can you give plavix and lovenox together In curling has: fading 3700moda sildenafil 100mg helped 4a/b million was perfect. Just the!